Czy lepiej mieć pracę w centrum czy na obrzeżach miast? Gdzie najlepiej lokować firmę?

…oraz: „Dlaczego siedziby korporacji są zwykle w centrach dużych miast?”

Ostatnio miałem wiele okazji porozmawiać z pracownikami korporacji, zarówno prywatnie jak i zawodowo i jednym z tematów, które podejmowaliśmy było: miejsce zamieszkania – praca – lokalizacja firmy. Dziś kilka wniosków na ten temat.


Większość moich rozmówców użera się, męczy, wykańcza, a w chwili rozluźnienia po szewsku klnie na lokalizację biur korporacji, w których pracują. Scenariusz typowy to mieszkanie na przedmieściu np. Wrocławia i karkołomne przebijanie się do biura, gdzie dojazd w jedną stronę poniżej godziny jest uważany za pozytyw. Po całym dniu pracy następuje nastepny stres, czyli długa podróż do domu.

Korpo-ludzie są wymęczeni, wyciśnięci jak cytryna, żyją tylko myślą… byle do weekendu, byle do urlopu… o ile ten urlop się uda zgrać z małżonkiem, uff…

367px-Skytowerulicaradosna
Czy lepiej mieć pracę w centrum czy na obrzeżach miast?

Oczywistym jest, że z punktu widzenia pracownika, lokalizacja w centrum miasta jest idiotyczna, szkodliwa i wszyscy na nią klną, łącznie z managementem, ale nikt nie ma odwagi tego zmienić.

10x lepiej jest mieć pracę na obrzeżu miasta – wtedy można się tam wygodnie dostać obwodnicą (jeśli jest), a 30x lepiej mieć pracę na obrzeżu miasta przy swojej dzielnicy, czy przedmieściu.

364px-Kosciol_sw_wojciecha

Dlaczego siedziby korporacji są zwykle w centrach dużych miast? 

Z powodów historycznych, prestiżowych. Po prostu tak się przyjęło, że np. lokalizacja na Placu Solnym we Wroclawiu jest ekskluzywna, że jeśli z okien firmy jest widok na Ostrów Tumski, itp. to jest lans i prestiż, że tam są najlepsi, a warto być w gronie najlepszych.

To zupełnie nie ma znaczenia, że 90% pracowników klnie na taką lokalizację ile wlezie, jest to utrapienie dla wszystkich i męczarnia.

Centrala_Crédit_Agricole_Bank_Polska,_Wrocław

Lokowanie siedzib korporacji w centrum miasta ma w sumie jedną, jedyną zaletę. Raz na pół roku, albo na rok zjeżdża się management z międzynarodowego szczebla korporacji i po konferencji maja pod nosem restauracje i puby, Stary Rynek, ładne widoki, podświetlane zabytki, spacer między siedzibą firmy a restauracją z ładną asystentką kierownika działu… to takie prestiżowe klimaty i świadomość, że jest się w centrum miasta a po spotkaniu w miarę sprawnie taksówki zabiorą gości w dobrym humorze i rozwiozą po hotelach w centrum…

Tyle, że jeśli w weekend proponuje jakiemuś korpo-koledze spotkanie na Starym Rynku to w oczach pojawiają się „kurwiki” i ciśnienie mu rośnie. Nie może już patrzyć na centrum miasta, ma na ogół dosyć tego skansenu. Kolega chce po prostu odpocząć, najlepiej z dala od przeklętego centrum!

800px-Wrocław_-_Plac_Grunwaldzki_zimą

Zatem gdzie najlepiej lokować firmę?

Na obrzeżach! Definitywnie na obrzeżach miasta, najlepiej w sąsiedztwie węzła autostradowego, zjazdu obwodnicy czy innego transportu (np, podmiejskiej stacji kolejowej).

Dotyczy to zarówno dużych parków biznesowych jak i sektora MŚP, natomiast jeśli kogoś dalej boli ten prestiż centrum – jaki problem wynająć tzw. wirtualne biuro w ekskluzywnej lokalizacji, nawet z opcją wynajmu salki konferencyjnej lub office sharing (jest wiele takich ofert), wykorzystać ile się da „home office”, czyli biura domowe, a sobie i pracownikom oszczędzić piekła codziennych przejazdów do centrum miasta!

Jesteś szefem? Żyj i daj żyć innym!

20 myśli na temat “Czy lepiej mieć pracę w centrum czy na obrzeżach miast? Gdzie najlepiej lokować firmę?”

  1. Problem z dojazdem wynika z błędów w wyborze miejsca zamieszkania. Jak się chce mieszkać na wsi, to potem dojeżdża się 3-4 godziny w pracy.
    Proponuję się odkleić od samochodu i odkryć, ile zalet ma mieszkanie i praca w centrum:
    + dostęp do pełnej palety usług, rozrywki bez tracenia czasu na dojazdy
    + brak problemu przy zmianie pracy (szeroki wybór oferty)
    + brak tematu dowożenia dzieci do szkoły, na zajęcia dodatkowe itd.
    + możliwość aktywnego spędzania czasu bezpośrednio po pracy (wyjście do restauracji, pubu, spotkanie ze znajomymi)
    + obniżenie kosztów środowiskowych życia (przeciętnie na osobę zużywa się w mieście znacznie mniej energii, utrzymanie usług komunalnych kosztuje też wielokrotnie mniej, tylko stawki są uśredniane)

    Proszę nie szerzyć herezji takich jak w tym tekście i poszukać danych. Rozlewanie się miast jest olbrzymim problemem społecznym, niebezpiecznym zjawiskiem – i szczęśliwie już coraz więcej osób jest tego świadomym i przeprowadza się z powrotem do miast.

    1. to nie herezja, ale sprawdzone przeze mnie, osobiście – obecnie mieszkam w mniejszym na prowincji 70km od centrum Wrocławia – kilka razy umawiałem się z kimś w biurze na obrzeżu miasta, wiele razy byłem pierwszy i czekałem na Kolegę, mimo że geograficznie on miał tylko od kilku do 10km od biura

      oczywiście mój przykład jest ekstremalny, ale dobrze oddaje temat

      mieszkając we Wrocławiu, przy Wrocławiu celował bym w biuro w jakimś „parku biznesowym” przy obwodnicy – to właśnie centrum jest herezją i koszmarem dla biznesu

      rozlewania się miast i deurbanizacji nie uważam za problem aż tak istotny – krytyka tego to swoista moda wśród urbanistów – ta moda przeminie jak każda inna i za 5 lat autorytety urbanizacji będą przekonywać do modelu kampusów/parków biznesowych

      1. Moda? To wiedza wypracowana przez błędy dziesięcioleci modernizmu! Jaką ma Pan wiedzę, żeby coś takiego opowiadać?

        Jednego znajomego udało się Panu namówić na wyjechanie na przedmieścia. Ale namówi Pan do tego szkołę, uczelnię, teatr, lekarza-specjalistę czy wszystkich innych oferujących usługi wyższego rzędu (charakterystycznych dla centrów miast)?

        Za każdym razem płacąc rachunki za samochód, licząc czas tracony na dojazdy, koszty utrzymania domu za miastem, chwile rezygnacji z aktywnego spędzania czasu – proszę wspomnieć decyzję o wyjeździe z dużego miasta.

        1. Wiedza wynika z zainteresowania geografią i urbanistyką od ponad 20 lat, natomiast obserwacje wynikają z praktyki biznesowej.

          Nie zrozumieliśmy się, nie namawiałem nikogo do wyjazdu na przedmieścia – sam wyjechałem natomiast z centralnego rejonu Poznania do małego miasta na Dolnym Śląsku, natomiast cały czas obserwuje życie ludzi zarówno z przedmieść, małych miast, jak i centrów dużych miast.

          Mam na ten temat niepublikowane nagranie głęboko w archiwum – jeśli będzie chwila wolnego – odszukam je.

          W urbanistyce obserwuje powrót do koncepcji miasta jak w średniowieczu, która jest po prostu błędna w czasach wysokiej technologii oraz internetu, poza tym w Europie nastąpi tzw. „white run” z powodu masowej migracji Muzłumanów i lepiej się do tego przystosować.

  2. Rowniez uwazam ze to delikatnie mowiac herezje. Ja, podobnie jak 95% moich znajomych, pracuje w korpo w centrum i bardzo sobie chwale. Dojazd super skomunikowany, 20 min i jestem w pracy mieszkajac w dzielnicy sypialnej. Do lekarza z pracy mam 3 minuty. Wybor stolowek, restauracji na obiad przeogromny. Szkoly jezykowe, kluby sportowe, wszystko pod nosem. Nie trace czasu na wozenie dziecka na baseny, tance i inne, wszystko pod nosem. I bardzo wspolczuje osobom pracujacym na obrzezach bo sa one slabo skomunikowane i czlowiek jest uwiazany do samohodu. Duzo przyjemniej jest poczytac ksiazke w drodze do pracy. Moje spostrzezenia nt. korpo i dojazdow, poparte doswiadczeniem b. duzej grupy znajomych sa zupelnie odmienne niz piszesz powyzej.
    PS. Moja firma miala byc przenoszona na obrzeza – alez byly lamenty 100% kilkusetosobowej kadry… Na szczescie porzucono ten pomysl:)
    Aha… praca w korpo to ciagle spotkania, spotkania, spotkania, codziennie. W moim przypadku z bankierami, prawnikami, doradcami, konsultantami, kontrahentami. Uf, cale szczescie ze wszyscy w cenrtum, spacerkiem 5 min do jednego czy drugiego biurowca i na miejscu.

    1. To zależy od branży i specyfiki. Masz po prostu szczęście. że Twoja „branża” opanowała jakiś fragment przestrzeni miejskiej.

      Dla innych branż i ludzi propozycje typu „gnieć się w centrum” stój w korkach i ocieraj łokciami innych ludzi na ulicy są dysfunkcjonalne. Tu się sprawdzi model parku biznesowego na obrzeżach miast oraz komfortowego mieszkania na „suburbii”.

      Większość spotkań, przekazu dokumentów, itp. można autentycznie wyeliminować przez nowoczesną technologię. Po wyrośnięciu z zawodowego etapu student-praktykant, szeregowy pracownik, człowiek chce się życiowo ustabilizować i mieć wygodę w życiu.

      Model – wynajęta klitka w centrum, byle blisko do korpo i na rynek, do pubów – sprawdza się tylko do pewnego wieku, powiedzmy 20+

      1. Na wszystko patrzysz przez pryzmat malej miejscowosci i malego biznesu, a uzywasz przy tym slowa KORPO. Nie trzeba mieszkac w klitce w centrum zeby byc w korpo w 20-30 min. Trzeba dobrze wybrac lokalizacje mieszkania. Ja mam 12 km. Etap praktykant stazysta mam za soba juz od 10 lat, pracowalam w 4 korpo wiec wiem co mowie.
        Totalnie nie zgadzam sie z wiekszoscia zdan z tekstu. Moim zdaniem z pktu widzenia pracownika lokalizacja w centrum nie jest idiotyczna, a wrecz optymalna. A korpo-ludzie ktorych znam sa zadowoleni z pracy i zycia;) Slaba masz grupe reprezentatywna do tych swoich badan, a wyglaszasz pewny siebie bardzo bledne wnioski:)

        1. to Ty popełniasz typowy błąd, patrząc na wszystko z pryzmatu swojego otoczenia – sprawa jest taka, że ja dużo rozmawiam z ludźmi, szczerze – bo jestem niejako freelancerem/outsiderem w świecie korpo i ludzie nie muszą się aż tak stresować rozmawiając ze mną, więc mówiąc szczerze

          Wasz świat jest 10-15 lat wstecz mentalnościowo, to świat ludzi, bojących się wyjść poza schemat, jednocześnie poklepujących się po plecach i zapewniających, że wszystko jest OK, patrzący także na wszystko przez pryzmat wielkomiejski – tymczasem poza Warszawą też jest „cywilizacja” 😉

          wy korpo-ludzie trochę przespaliście epokę i stąd zdenerwowanie na mój post (tu i na społecznościówkach), bo uświadamiam, że nie trzeba poświęcać się aż tak, że można łatwiej..

          mówiłem o schemacie…

          tu mamy schemat zatłoczonego centrum, korków, przebijania się zatłoczonym tramwajem do biurowca, walki o miejsca parkingowe, itp.

          mnie to nie bawi

          bawi mnie efektywność

          1. OK, nie bede juz ciagnac dyskusji na temat lokalizacji biura bo przeciez wiesz wszystko najlepiej:) Jak zwykle pozalowalam ze sie odezwalam… Nie potrafisz wyrazic swego zdania nie obrazajac przy tym swoich rozmowcow. Tym razem sie dowiedzialam, ze jestem nieszczesliwa, zestresowana, 15 lat mentalnosciowo wstecz… No coz wszak szczesliwi i spelnieni ludzie to tylko Ci ktorzy maja swoje firemki w Lubinie. A reszta to ciemna masa, trzeba im o tym w co drugim poscie i co drugim komentarzu przypomniec. No coz, grunt to wysoka samoocena.

  3. Swieta prawda co napisal pierwszy komentujacy: problemy z dojazdem to blad w wyborze miejsca zamieszkania. Dobrze skimunikowane przedmiescie (tuz przy tramwaju bez przesiadki, ulicy z buspasem lub metrze) plus praca w centrum to jak dla mnie wybor optymalny.

  4. PS W Warszawie jest sporo parkow biznesowych, problem jest tylko taki, ze infrastruktura w postaci dobrej komunikacji publicznej, dobrej gastronomii, opieki medycznej, obiektow sportowych, przedszkoli itp dotra tam za 20 lat. Masz wiec wybor pracowac w swietnie skomunikowanym centrum lub stac w korkach jadac do Mordoru na obrzezach, modlac sie o miejsce parkingowe itd itp.

    1. nie piszę o Warszawie, mimo mojej miłości do miasta jako Stolicy nie chwalę go jako optimum komunikacyjnego

      gdzie tu jakaś 1,2,3 rama komunikacyjna, ciągi obwodnic autostradowych, albo chociaż zarysy – jak np. w Poznaniu czy Wrocławiu?

      nie, ja piszę o normalnej metropolii typu Wrocław, nie Warszawie

      1. To chyba zapomniales napisac o tym w poscie, ze * dotyczy wsztystkiego oprocz tej okropnej Warszawy. Piszesz o korpo, a najwiecej korpo jest w Warszawie, wiec chyba normalne ze mysli wiekszosci czytelnikow powedruja do stolicy?

  5. Wystarczy przejechać się do podwarszawskiej Magdalenki by zrozumieć czego człowiek tak naprawdę potrzebuje w głębi duszy. Spokój, cisza, lasek, z dala od „megalopolis”.

    Trzeba spojrzeć na sytuację z dwóch punktów widzenia. Są plusy i zalety jak we wszystkim. To kwestia indywidualna każdego z nas kto co lubi.

    1. Prawie każdy, podkreślam to „prawie”, z moich pracujących znajomych marzy jednak o kawałku nieba, kawałku ogrodu i tej ciszy pod miastem.

      Przebijanie się przez korki do pracy nie należy do przyjemności, ile to byśmy słów tu nie napisali.

  6. Najlepiej to mieć× pracę dobrze „skomunikowaną” z miejscem zamieszkania…
    Dokładnie w tej kolejności: najpierw miejsce zamieszkania, poźniej miejsce pracy, bo to praca jest dla człowieka a nie odwrotnie.
    A cała reszta jest drugorzędna…
    Dziesięciolecia temu przyjąłem zasadę „trzydzieści minut z buta”, bo szkoda było mi czasu na dojeżdżanie…
    Raz odstąpiłem od tej zasady na dwa lata.; jakoś przeżyłem, ale z dojmującym poczuciem marnowania czasu. No, moze gdybym wówczas dojeżdżał komunikacją publiczną i pożytkował czas np. na czytanie… Ale nieeee… nie dawało sie, trzeba było tłuc sie samochodem…
    Jestem leniwy 🙂
    Szkoda mi czasu na zbędne „aktywności”, a dojeżdżanie za coś takiego właśnie uważam…

  7. Przez pewien czas mieszkałem w Holandii i ram normą jest umiejscowienie firm poza miastami. Holandia to mały kraj, o bardzo dobrze rozwiniętej infrastruktorze drogowej, więc praktyczniw w ciągu 2-3 godzin można przejechać ten kraj. Łatwiej jest dostać się do firmy poza dużym miastem, bo dojazd jest do godny, zarówno dla klientów jak i pracowników. Przebijanie się przez centrum miasta to strata czasu, do tego dochodzą problemy ze znalezieniem miejsca parkingowego i opłaty za postój. Poza tym w ten sposób rozwój kraju jest bardziej zrównowazony.

  8. Mam odwrotnie: mieszkam w centrum, a pracę mam w wiosce pod miastem 😉 Teoretycznie fajnie, bo pod prąd, ale zmiany nocne sprawiają, że tkwię w korpo-ludkowych koreczkach 😉

    1. oj nie zazdroszczę, ale popatrz, możesz sobie w takich koreczkach puścić sobie kurs językowy, albo posluchać moich postów mp3 😉

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *

Time limit is exhausted. Please reload CAPTCHA.