Inwestycja w nieruchomość koło cmentarza. Kontrowersja, temat tabu, czy wyśmienita okazja?

Odkąd pamiętam jakakolwiek potencjalna inwestycja w bezpośrednim sąsiedztwie cmentarza zawsze budziła wśród rodziny i znajomych dość zdecydowaną niechęć. Kwestie kulturowe, temat tabu, osobista niechęć, lęk – trudno mi wgłębiać się teraz w powody. Pamiętam jak pewna osoba z rodziny „pogoniła” producenta nagrobków, który chciał wydzierżawić należącą do rodziny parcelę na ekspozycję nagrobków. Pytanie – dlaczego – przecież to comiesięczne dodatkowe wpływy do budżetu – nie znalazło odpowiedzi. Po prostu nie, bo nie. Nie wszyscy jednak powiedzieli nie, pojawiła się bowiem okazja nie do odrzucenia…

Planowanie inwestycji, krytyka.

Dobrych parę lat temu wujek, mieszkający w naszej okolicy, na Dolnym Śląsku, dostał informację, że urząd miejski chce się „pozbyć” skrawka „bezwartościowego” terenu, który powstał między nową drogą a cmentarzem. Szczerze mówiąc nie było zainteresowania nawet wśród lokalnych prominentów, którzy dziwnym trafem wiedzą o takich okazjach pierwsi. Udało się kupić bez wielkich wyrzeczeń, a także bez wielkiej kombinatoryki sporą cześć terenu, bo przecież raczej nikt nie chciałby budować się przy cmentarzu, a taka inwestycja nie będzie przyciągała najemców.

Etyka inwestycji?

O kwestie „etyczne” dotyczące lokalizacji inwestycji wujka, po rodzinnych dysputach, mój Ojciec spytał nawet starego znajomego, który jest akurat księdzem, czy to aby korzystne jest inwestować, bądź co bądź, w bliskości szczególnego miejsca jakim jest cmentarz. Opinia była pozytywne. Kolega biegły w sprawach „teologicznych” odparł, że to zupełnie naturalne miejsce, czy chcemy, czy nie – część naszego „żywota” na tym świecie. Przecież to jest poświęcona ziemia, a więc szczęście będzie sprzyjać!

Rozumiem, że nie wszyscy Czytelnicy muszą dopatrywać się jakiegoś szczególnego znaczenia takiej opinii, jednak Polska to kraj w większości katolicki, gdzie pewne tradycyjne zwyczaje się liczą. To także jest czynnik mogący sprzyjać inwestycji, ponieważ np. przyszli klienci mogą nie chcieć korzystać z usług w takiej a takiej części miasta z zupełnie nieracjonalnych powodów. Gdziekolwiek się inwestuje warto wziąć pod uwagę lokalne uwarunkowania.

Inwestycja po latach…

…reprezentuje stan bardzo dobry. Szpaler budynków prawie całkowicie zasłonił cmentarz, a część magazynowa zupełnie oddziela posesje od cmentarza. Dobrym patentem okazała się bliskość drogi, co zapewnia doskonałą widoczność nieruchomości z drogi oraz bardzo dobry dojazd. Wszystkie lokale na wspomnianym terenie są obecnie zajęte przez różne punkty warsztatowe. Każdemu z inwestorów zakup działki przy cmentarzu, dokonany lata temu, przyniósł wielokrotny zysk.

13970971470_cdf029f681_z

Cmentarz… hmmm… Co jak co mnie ten widok wcale nie przeraża i nie wywołuje negatywnych emocji. Osobiście nie przeszkadzałoby mi sąsiedztwo „poświęconej ziemi”.

Jak dla mnie inwestycja ze względu na sąsiedztwo nekropolii jest do przemyślenia. Jeśli będzie poprowadzona sensownie – może przynieść duży zwrot.

Zatem jeśli jest dobra okazja – zbadajmy dokładnie temat  i inwestujmy!

9 myśli na temat “Inwestycja w nieruchomość koło cmentarza. Kontrowersja, temat tabu, czy wyśmienita okazja?”

  1. O ile dobrze pamiętam, to krakowski Uniwersytet Ekonomiczny jest vis a vis Cmentarza Rakowickiego. Chociaż tam buforem jest jednak ulica, co nie zmienia faktu, że pewnie z niektórych sal studenci mają widok podobny do tego, który pokazałeś na zdjęciu 🙂

    Zgadzam się z Karolem, na pewno otworzenie w takiej lokalizacji biznesu związanego z tą „branżą” jest zyskowne. W mojej rodzinnej miejscowości, jakieś 40 metrów od bramy głównej cmentarza jest restauracja, więc nie tylko zakład pogrzebowy, sklep ze zniczami i kwiaciarnia może dobrze prosperować w takiej lokalizacji. Stypy też gdzieś trzeba organizować.

  2. w Londynie, przy Mile End zabytkowy cmentarz jest na terenie uczelni, pomiędzy budynkami dydatyktycznymi oraz jakieś 200-300m od pierwszych akademików. Trochę nieswojo łazić obok niego nocą, ale prócz tego ani mnie ani nikomu tam on nieprzeszkadzał. Więc jak jest okazja to trzeba korzystać, zwłaszcza w takich niepozornych lokalizacjach 🙂

  3. A ja z innej strony.Niechęć jest duża. U mnie są bloki naprzeciw cmentarza, wysokie 10 pięter. Ludzie nie chcą takich mieszkań gdzie siedząc na balkonie w lato oglądają ból, cierpienie, ciągle granie itp. Jak już byli zainteresowani to z oknami na drugą stronę. O biznesie nie mówię bo on znajdzie sobie miejsce wszędzie. W czasach gdy pospolite korzystanie z agentów odchodzi do lamusa a zostają tylko sprawy trudne i tzw niesprzedawalne musimy używać dużo inwencji aby taki grunt sprzedać pod zabudowę mieszkalną.

  4. Ciężko tutaj wyciągnąć jakiś uniwersalny wniosek, bo bliskie sąsiedztwo cmentarza jest jednak dosyć osobistą kwestią takiej czy innej wrażliwości. Z jednej strony nikt nam nie będzie kazał na tym cmentarzu mieszkać, ani nawet go oglądać, bo z reguły jedna strona budynku będzie na niego wychodziła i jakoś uszłoby sobie z tym poradzić. W dzieciństwie miałam kolegę, którego rodzice otworzyli duży warsztat samochodowy, ponieważ cały dom wraz z dobudowanym pokaźnym garażem był akurat w okazyjnej cenie…Tylko, że najbliżej cmentarza jak się dało. Nie było to komfortowe dla rodziny, a i jak się później okazało klienci narzekali na niesprzyjającą lokalizację. Tak więc niby nic, ale może stanowić przeszkodę. Ja kierowałabym się po prostu swoimi odczuciami tylko i wyłącznie, chyba, że w grę wchodziłoby nie samo mieszkanie a też rozkręcenie biznesu.

    1. Ale skoro przyjeżdżali to nie była zbyt istotna przeszkoda.
      Jako posiadacz samochodu uważam, że robota ma być solidna, a i skóra z grzbietu nie zdarta. A czy warsztat jest koło cmentarza czy burdelu to już jest mało istotne.

      Ważniejsze jest czy jest dobre połączenie komunikacją publiczną, jeśli przyjdzie nam zostawić samochód na dłużej.

  5. Inwestycja w nieruchomość koło cmentarza to bardzo dobry pomysł. Z motywem na dodatkowe zysku: od sklepu (jeśli nie czujemy się jako sklepowy to dzierżawa części nieruchomości, wtedy dzierżawca płaci czynsz i nie obchodzi nad jego koniunktura) do zakładu kamieniarskiego.

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *

Time limit is exhausted. Please reload CAPTCHA.