Nie pozwalaj sobie na „dzień świni” – Zawsze dbaj o siebie!

Czy kogokolwiek na tym blogu zdziwi stwierdzenie, że wizerunek jest jednym z podstawowych czynników osiągnięcia sukcesu? Jest tak ponieważ zawsze ludzie postrzegają cię przez jego pryzmat. Dobry wygląd, bycie zadbanym, ogolonym, ostrzyżonym, dobrze pachnącym jest po prostu standardem w biznesie.

Nie piszę dziś jednak o stylu ubierania się, a przynajmniej nie do końca. Zauważyłem w ostatnich latach w wielu biznesowych kręgach pewne rozluźnienie jeśli chodzi o kanon ubioru. Wygląd w biznesie nie musi być zawsze i wszędzie wyglądem formalnym, klasycznym, coraz częściej nawet na formalnych spotkaniach managerów wysokiego szczebla dominuje tzw. „casual”, czyli styl lekko rozluźniony, marynarka… owszem, ale już koszula bez krawata, spodnie niekoniecznie typowo garniturowe, sportowy zegarek, itp. O ubraniach napiszę z resztą w innym poście.

meettt

Dziś wspomnę o samej higienie ubioru oraz o higienie osobistej.

Co pomyślisz o swoim kontrahencie, którego spotkasz rano w niedzielę w sklepie, będzie on nieogolony, w brudnych, wymiętolonych ciuchach a do tego z oddechem śmierdzącym przetrawionym alkoholem? Mi się zdarzyło spotkać znajomego przedsiębiorcę w takim stanie w weekend, co więcej szyjka od butelki piwa, ewidentnie na zaleczenie „bólu dnia następnego”, wystawała mu z kieszeni kurtki. Jestem dość wyrozumiały, ale na pewno nie było to dla niego korzystne, jeśli chodzi o mój odbiór jego osoby. A jak wpłynie to na postrzeganie go przez inne, bardziej zasadnicze, osoby?

Czy zdarzyło ci się być w sytuacji tego kontrahenta? Czy nie wyskoczyłeś kiedyś w niedzielę rano z domu do pobliskiego sklepu, czy marketu tylko po butelkę soku pomidorowego lub po prostu po śmietanę do obiadu dla żony? Czy zdarzyło ci się w takiej sytuacji spotkać Twojego kolegę z otoczenia biznesowego?

Niedawno, rano w niedzielę, w sklepie (w domu zabrakło jakiejś ważnej przyprawy) nadziałem się na specjalistę z którym czasem współpracuję, jednak obydwoje wyglądaliśmy po prostu dobrze. Ja byłem dopiero co po prysznicu, po goleniu, w czystym ubraniu – on na luzie, w polarze i trampkach, ale w równie dobrym stanie. Dodam, że poprzedniego dnia akurat byłem w pubie z kolegami, z tym, że w którymś momencie wiedziałem, że należy wstać – podziękować za dobrą zabawę i wrócić do domu, aby następnego dnia być „na chodzie” i w stanie funkcjonalnym.

Można? Można!

Zasada nr 1 człowieka, który poważnie myśli o relacjach biznesowych. Nigdy, nawet na urlopie nie rób sobie tzw. „dnia świni”, czyli dnia bez prysznicu, bez golenia, przez dwa dni w jednym brudnym podkoszulku, skarpetach i bieliźnie, z nieumytymi pachami i oddechem zionącym alkoholem z dnia poprzedniego. Gwarantuję ci, że jeśli będziesz w takim stanie, to akurat przypadkiem spotkani klienci nie potraktują cię jak Bruce’a Willisa ze Szklanej Pułapki, ale po prostu jak zwykłego menela.

Komentarz do zasady nr 1 jest prosty: Na dobry wizerunek w biznesie pracuje się długo – popsuć go jest łatwo niemal natychmiast.

Zapamiętaj to na dłużej 🙂

4 myśli na temat “Nie pozwalaj sobie na „dzień świni” – Zawsze dbaj o siebie!”

  1. Trudno się nie zgodzić z postem, ale jak dobrze wiemy wszystko w granicach zdrowego rozsądku. Facet ma być przede wszystkim męski, a odnośnie pedantów dbających zbytnio o swój wygląd raczej nikt aż tak bardzo nie docenia, a raczej stają się pośmiewiskiem w oczach niektórych. Odnośnie mody to też trzeba mieć swój gust i czasami wyjść na przeciw wszystkim kanonom mody. Szczytem bezguścia jest podążanie ślepo za modą. Ja wychodzę na miasto i co widzę? Co drugi facet, chłopak wygląda identycznie, fryzura ala Justin Biber na bok i tak na mieście można spotkać klon klona. Z zarostem to również sprawa dyskusyjna, bo delikatny zarost powoli staje się modny, nawet w telewizji niektórzy prezenterzy wychodzą prosto na wizję z delikatnym 1-2 dniowym zarostem. Ale w większości się zgadzam z Panem, dobry wygląd to podstawa. Zresztą jak Cię widzą, tak Cię piszą.

    1. Tak, bycie ofiarą mody tzw. fashion victim także wpasowuje się w negatywny kanon – na szczędcie moda biznesowa jest nieco bardziej konserwatywna i zdroworozsądkowa.

      Nie chodzi także o przesadzanie, ale o pamietanie o podstawowej higienie. Kosmetyki i moda? Nie trzeba także używać dezodorantu za kilkadziesiąt zł, wystarczy max. za kilkanaście. Przyjemny, odświezający. Umiar, rozsądek.

  2. Witam
    ja stosowałem dzień świni podczas odchudzania 6 dni w tygodniu jadłem mniej samo zdrowe jedzenie warzywa, chude mięso, bez słodyczy, ogólnie zero śmieci i ćwiczyłem cardio. W sobotę jadłem dużo ze słodyczami. Efekt ? Duże spadki masy ciała i nowa energia na następne 6 dni ćwiczeń. Co ciekawe bez 1 dnia świni efekty były gorsze, samopoczucie też. Także w niektórych dziedzinach to jest pomocne.

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *

Time limit is exhausted. Please reload CAPTCHA.